5/12/2009

Lviv


Ogólnie Galicja sprawia wrażenie, że tu się nie żyje, lecz tylko pije kawę z mocnym słodkim likierem, dostojnie przechadza po ciasnych średniowiecznych uliczkach, jeździ bryczką, wsłuchuje w stukot kopyt po bruku, marzy, śni kolorowe sny, maluje obrazy pisze wiersze, listy, wspomnienia.
Natalka Śniadanko, "Kolekcja namiętności", wyd. Czarne, Wołowiec 2004



To nie jest byle jaka granica. To jest naprawdę granica. Granica między dwoma typami cywilizacji. Mojej, waszej - i innej. Rzymskokatolickiej z jednej i rusko-bizantyjskiej z drugiej strony. Lwów to fascynujący punkt demarkacyjny. Jedno miast, dwa światy. Tak było w perspektywie historycznej. Tak jest nadal. Miasto o zmiennej, nieuchwytnej osobowości, Lwów jest w Europie królem metamorfoz. Tutaj znany wszystkim napój dzieli się na czaj i herbatę, tutaj kawa może być po turecku lub po wiedeńsku, obok alfabetu łacińskiego jest cyrylica, obok kościoła rzymskokatolickiego - kościół prawosławny [...].
Roberto Salvadori "Lwów, miasto graniczne" [w:] "Pejzaże miasta",wyd. ZL, Warszawa 2006










1 comment:

Ania said...

Fajna wyprawa. NAdal stoi się tyle na granicy? Byłam kilka lat temu u to był horror... Choć warto było sie pomęczyć :)