7/30/2009

memo

Bezbolesnie i z premedytacją (p)omijając Luwr, znalazlam się w zeszlym tygodniu w paryskim Colette, chyba najslynniejszym na swiecie concept storze. Obok offowych gazet, gadżetów i plyt z muzyką przywiozlam do domu wspomnienie prac Alana McDonalda.
Zaskakujący kontrast miedzy dystynkcją rodem z portretów Rembrandta (do zobaczenia w Luwrze), a fastfoodami w popkulturowych opakowaniach.









Few bites from Alan McDonald's work. Hooked on Colette, Paris, probably the world's coolest concept store, which I've visit instead of Louvre.

2 comments:

ziji said...

Niektore takie sobie obrazy, choc pomysl swietny. Jeden obraz podoba mi sie jednak ze wzgledu na ujecie postaci kobiety. Zamyślenie godne Vermera :) Fajne, fajne.

Ania said...

Jej, świetne! Nie słyszałam o nim wcześniej...