6/08/2010

biała polewka

Przy obieraniu białych szparagów przypomina mi się zawsze tytuł wybitnej książki Wiesława Myśliwskiego. Traktat o łuskaniu fasoli. Pozbywanie się szparagowych włókien to zajęcie tyleż żmudne, co sprzyjające refleksji.

Stojąc nad garnkiem zastanawiałam się, że ta zupa to taka biała polewka. Jeśli czarna była symbolem odrzucenia, to biała jest może znakiem tęsknoty?

Jest u Gombrowicza, niezawodnie, szparagowa scena. Narrator, wybrawszy się na tytułową Biesiadę o hrabiny Kołtubaj, z rozczarowaniem zauważa na stole, zamiast oczekiwanego omletu ze szparagami, zupę.

Padają słowa:
- Dobra byłaby ta zupa,
Gdyby kucharz nie był...



No właśnie. Nie lubię jeść sama.

słodko-słono-mdły krem ze szparagów z mlekiem kokosowym
wg przepisu z kwestii smaku

w mojej wersji z dodatkiem sera feta

4 comments:

małgo. said...

heh, też nie lubię sama jeść:)

Paula said...

ja też nie lubię jeść sama, to takie nieprzyjemne... a polewka jest apetyczna i to bardzo :)

asieja said...

zupa na tęsknotę..?
ładna ta biel

Ania vel Vespertine said...

O ,o , o! Zupa też dobra w ramach przecinka między placuszkami :)