6/10/2010

truskawkowe pole walki

Na dowód, że wcale nie oddalamy się od owoców, nie spiskujemy przeciw nim, jak to Ania z Truskawek sugeruje;) Wręcz przeciwnie, bardzo jesteśmy ostatnio fruktozopozytywne: Maja robi piękne opaski pin-upowo czereśniowe, a mi truskawkowy koktajl z dodatkiem stokrotek towarzyszy w pisaniu wiekopomnej pracy magisterskiej pod przydługim tytułem Tożsamość fusion? Performatyka jedzenia na przykładzie przemian kultury kulinarnej w Polsce po transformacji ustrojowej. Niech żyją truskawki!

3 comments:

Ania vel Vespertine said...

Viva strawberries!

Już Wam wierzę!

:)

maja miusow said...

BLIND blednie zinterpretowal moje wisienki jako czeresnie:P

Komarka said...

Ale fajny temat pracy - popisałabym sobie sama :) A co do koktajlu truskawkowego, to polecam jeszcze z dodatkiem świeżej bazylii :) Pozdrawiam!