12/31/2008

The sweetest thing (Warsaw's best confectionary guide)

"Słodki...Słony..." - czekoladowo-pistacjowa biżuteria

Z miłości do słodkości i z okazji nadchodzącego Nowego Roku warto podzielić się dobrymi życzeniami - słodkiego, miłego życia! - a także garścią dobrych adresów, które całkiem subiektywnie uważam za najbardziej właściwe dla warszawskich poszukiwaczy cukierniczych uciech. A więc: żeby zima 2009, która jeszcze przed nami, wraz z pewnie nieuniknionymi opadami śniegu, upłynęły co najmniej tak sympatycznie jak słynna bezowa Biała Dalia, prawdziwa dama w sztywnej kryzie z dodatkiem owoców ze "Smaków Warszawy" na Żurawiej. Patrząc na nią podczas Wigilii w pracy, chyba po raz pierwszy w życiu naprawdę pożałowałam swojej alergii na białko jaja;) Żeby wiosna tak cieszyła oko zielenią, jak oczami smakowane a ręcznie malowane małe pistacjowe cudeńka w "Słodki...Słony..." przy ulicy Mokotowskiej. Jak słusznie zauważył kiedyś jeden z gastronautów, restauracje Magdy Gessler bywają uważane za synonim tandety i pretensjonalności - ale póki co nikt w Warszawie lepszej galanterii cukierniczej nie wymyślił. W Warszawie może i nie, ale spoza naszego kraju do Warszawy przywiózł - mam na myśli czekoladowe szaleństwo w uroczym salonie "Le Chocolat" przy Wspólnej. Długo by wymieniać, ile można tam znaleźć - aby letni czas równie obfitował w tak przyjemne wybory, trudne, ale nigdy chybione. A kiedy przyjdzie złota jesień i polecą z drzew kasztany, niech cudownie orzechowo-miodowy tort ormiański z "Misianki" umili spacery po Saskiej Kępie. I kiedy znów zrobi się jesienna plucha, życzę Wam wyobraźni, która w brunatnej mazi pokrywającej chodniki pozwoli dostrzec hektolitry czekolady, zapraszającej, by po niej po królewsku stąpać. I udanych słodkich zakupów, aromatycznych jabłek w toffi na patyku na kolejnym Świątecznym Frymarku w Instytucie Teatralnym czy upominków w postaci pierniczków ze staromiejskiego rynku. A jeśli pieczonych własnoręcznie - żeby było to źródłem zadowolenia i kolejnym sposobem na wyrażenie uczuć, a nie tylko przykrym obowiązkiem, bo nie ma nic smutniejszego, niż kucharzenie bez uczuć. Słowem - samych zdrowych egzaltacji i ciekawych kulinarnych odkryć!

Czekoladki z "Le Chocolat": karmel z solą, truskawka z pieprzem i czekolada z miętą
"Dom Sztuki Ludowej" i piernik
W "Smakach Warszawy" (2 ostatnie fot: Smaki Warszawy)

3 comments:

Ania said...

Jestem tu po raz pierwszy, właśnie przejrzałam, a własciwie przeczytałam niemal w całości, archiwum bloga i jestem pod wrazeniem :)Bardzo podoba mi się wasze podejście do jedzenia i forma, w jakiej je przedstawiacie. Chodzi mi o teksty- b.ciekawe i oryginalne. Doceniam i pozwalam sobie dodać Waszą stronę do ulubionych, ponieważ chcę tu zaglądać.

Wszystiego naj w 2009 :)

majmily's said...

To super - bardzo nam miło;)
Wszystkiego naj!

rybcz said...

Milka nie wiedziałam, że piszesz bloga! Gdyby nie Think Pink u Stylediggera wciąż żyłabym w błogiej nieświadomości. Tak czy inaczej, od dziś będe Cię odwiedzać regularnie :)
rybcz/ciotka :)