Showing posts with label dieta proteinowa faza I. Show all posts
Showing posts with label dieta proteinowa faza I. Show all posts

8/30/2010

domowa owsianka

Symbol dzieciństwa. W wersji proteinowej z otrębami, na mleku, z cynamonem i słodzikiem;)

A taste of my childhood and perfect breakfast when Im on my protein diet-porridge:) with low fat milk, cinnamon and sweetener. yummy!

protal lassi

Kupiłam wodę różaną, wobec tego czas na prawdziwe proteinowe lassi. Mieszam maślankę lub jogurt 0% z kardamonem, słodzikiem, rzeczoną wodą. Schładzam. Pycha!

I just bought rose water, will blend it with 0% yoghurt ( or buttermilk) , cardamon and sweetener to achieve a perfect protein lassi. ( Don't forget to give it some time to chill in a frige). Enjoy!

8/10/2010

proteinowy pasztet

0,7 kg ugotowanego mięsa gulaszowego z indyka zblendowałam drobno z 0,3 kg drobiowych wątróbek, również ugotowanych, w towarzystwie liści laurowych i ziela angielskiego. Dodałam 5 żółtek (jestem uczulona na surowe białko jaj) od kur zielononóżek (oczywiście! hodowla dziadka trzyma się mocno;), gałkę muszkatołową, tymianek, trochę otrąb namoczonych w mleku. Pasztet piekł się godzinę w 200 st. C. Nadaje się na dni czystych protein, ponieważ nie ma w nim warzyw;(

Im so proud of myself that now I know how to bake pate;) I always thought its a quite sophisticated sill, but after all its not that tough. To prepare my pate I cooked 0.7 kg of turkey meat and blended it with cooked poultry's livers. Then I combined 5 yolks ( as I have allergy to eggs white), nutmeg, thyme and some brans soaked in milk. It takes 1h to bake this pate. ts perfect for protein days-in my protein diet,as its completely vegs free.

8/04/2010

namaste

Prawie to zapomniałam, a przecież było to nie tak dawno. Dwa lata temu o tej porze pracowałam w Nude, dublińskiej knajpie, której właściciel, Norman, brat samego Bono, pilnował serwowania organicznych i ekologicznych potraw. Zajmowałam się wyciskaniem soków i przygotowywaniem smoothies. Owoce, owocowe, soki, sok z trawy pszenicznej (niezwykle zdrowy!) - wszystko to dawało niezłe pole do popisu.

Nie wierzę więc, że nie poradzę sobie z proteinowymi drinkami! Najbardziej polecane w tzw naprzemienno-warzywne dni są potrawy, które łączą nabiał czy mięso z warzywami. Słowem, lepsze to niż same warzywa. Skoro tak, wymyśliłam, że będę pić napoje wzorowane na indyjskim LASSI.

Jest tyle pysznych połączeń, które przychodzą mi do głowy: lassi z mlekiem kokosowym, lassi mango-kardamon, lassi banan-bazylia.. Owoce są jednak zakazane, więc trzeba mi szukać mniej uczęszczanych dróg.

Myślę o lassi z kardamonem. Z ogórkiem, selerem i imbirem. Z najróżniejszymi przyprawami. Dziś jednak miałam ochotę na słodkie lassi. Zaparzyłam ćwierć szklanki miętowej herbaty, wystudziłam, zblendowałam z dwoma szklankami maślanki milkland (najtańsza, i ma zaledwie 0,8%), świeżymi listkami mięty. Dorzuciłam słodzik. Tym razem byłam zadowolona i z efektu, i z ekstremalnie krótkiego czasu, potrzebnego na przygotowanie. Wyobraźnia pracuje, motywacja skacze, kilogramy lecą w dół.

proteinowo

Cytrynowy kurczak na parze. Kawałki kurczaka, sól, pieprz, plastry cytryny, kawałki trawy cytrynowej, mięta. Aromatycznie, acz ascetycznie. Takiego kurczaka zjadłam w fazie I diety proteinowej. Z dodatkiem warzyw z powodzeniem nadaje się także dla fazy II.