3/24/2009

Brontë-style creamy mushroom soup

Wielka Dama tańczy sama, ale za to w jakim stylu! Szara, ascetyczna, chciałoby się powiedzieć postna, nie grzeszy ani urodą, ani kolorem. Ożywia się jednak w równie skromnym towarzystwie cebulki i zielonej pietruszki.


Grey, ascetic, boring ... but it works if U just add some parsley and onion. Sinless, but worth committing it.

5 comments:

asiejka ♥ said...

jaka piękna
jak ją zrobić?
:-)

Ania said...

Tylko tyle? A jakiś przepis przewidziany? :)

ładne porównanie :)

majmily's said...

Ech no bo to jest kolejna rzecz, którą ja robię na oko i jak popadnie, szara panna polega na podgrzaniu w garnku odrobiny masła, zeszkleniu na nim cebulki (i ewentualnie czosnku), potem wrzucam pokrojone w niedbałą kostkę pieczarki (dużo pieczarek;), znowu trochę podduszam, potem zalewam z 2 szklankami bulionu i gotuję. Bulion domowy, warzywny, albo taki z kostki bio. Do tego na koniec śmietanka albo jogurt naturalny - też w zależności od nastroju i stopnia przejmowania się rozmiarem pupy;) Na koniec świeża pietruszka, albo gdzieś na etapie gotowania ta suszona. Z makaronem, z sojowymi płatkami, z pieczywem - według uznania.
;)

Ania said...

Bardzo dziękuję :)
Na szczęście na pewnym etapie można zrozimieć przepisy na oko, ja chyba juz taki powoli osiągam ;)

B. ładne okreslenie, "szara panna". Prowadziłąm kiedys bloga pod pseudo bardzo-smutna-panna, wiec wszystkie panny są mi bliskie. Zwłaszcza szare.

majmily's said...

Hmmm, pewnym etapie powiadasz. Ja wyssałam to chyba z mlekiem matki - 100% mama robiła absolutnie improwizując, i niestety często Jej nie wychodziło. Niedoprawiona zupa, gumowate ciasto - królowa braku spinki w kuchni;) Pewnie dlatego moja siostra związała się z kucharzem, a ja szybko zaczęłam kombinować sama, żeby móc od czasu do czasu zjeść coś lepszego.
Co do szarej panny - najważniejsze żeby smutna nie chodziła;) Niech sobie będzie szara.